Letnie szaleństwo

Standardowy

Jeździłam! Szalałam tak, że sam poseł Lipiec by mnie nie dogonił. 20 km/h! I jak tylko widziałam, jak zbliżam się ponad 20, zwalniałam do 15. Dziś ominęłam dwie przeszkody, jechałam pod górkę, skręcałam w lewo i prawo. Uwierzcie mi, pękam z dumy. Jeszcze w piątek wieczorem myślałam, że mam za mało nóg, kierownica kręci się tylko trochę (ostatnio trzymałam ją jako dziecko i na postoju nie kręci się tak, jak przy jeździe), a w lusterka, to trzeba we wszystkie jednocześnie patrzeć. Nie zmienia to faktu, że kierowca strasznie dużo rzeczy musi jednocześnie wykonać. Albo niejednocześnie i wtedy jest problem, bo samochód gaśnie. Pamiętajcie: jak gaz, to nie sprzęgło.

Życzcie mi powodzenia i szerokiej drogi (w ogóle kto wymyślił, żeby te drogi takie wąskie były?!).