Wyszłam za mąż, już nie wracam

Standardowy

Stało się. Jestem mężatką. Zaskoczeni? Chyba nie bardziej niż ja i T. – od wtorku mój Mąż.

Nie, nie jestem w ciąży. Ale nie ukrywam, ślub wzięliśmy szybko, bo musieliśmy. Kupujemy w Krakowie mieszkanie i potrzebowaliśmy aktu ślubu, żeby nie wydawać majątku na przenoszenie aktu własności u notariusza. Taniej było zorganizować ślub w USC.

Choć kocham T. nad życie, nie uważam, żeby ślub w tym życiu zmienił cokolwiek. Nadal szaleńczo kocham T., nadal się z nim kłócę, nadal jest nam dobrze, ale nie powiem, żeby po złożeniu oświadczeń woli, to wszystko się zintensyfikowało lub zminimalizowało. Mam na palcu obrączkę, drugie nazwisko i to wszystko. Szczęście jakoś nie wypełnia mnie bardziej niż zwykle. Szczęśliwa jestem, jak mam przy sobie T. i Przeznaczenie. I jak patrzę na wagę i widzę, że coraz mniej chudnę. Ale podpisanie papierków jakoś nie miało na to wielkiego wpływu.
Nie jestem smutna. Cieszę się bardzo, że z T. to już tak oficjalnie, ale nie czuję, żebyśmy jakoś bardziej do siebie należeli. Może zmieni to przysięga złożona w kościele, bo to nas czeka za rok. Brakowało mi na cywilnym właśnie przysięgi, podania sobie dłoni i takiej… magii (?), tego wszystkiego, co jest w ślubie kościelnym. Nie sądziłam nawet, że jestem aż tak wierząca. Ale ten sakrament ma dla mnie ogromne znaczenie i mam nadzieję, że dzięki niemu poczuję się w pełni żoną.

Życzcie nam szczęścia! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>