Kiedy kobieta łysieje

Standardowy

Może jestem nudna, ale lubię tematy społeczne. Kiedy jakieś swoje doświadczenia mogę porównać z ogółem. Ma to trochę formę terapeutyczną. Próbuję tym uzasadnić, że jednak nie jestem taka wyjątkowa, że takie rzeczy na świecie się dzieją i dzięki temu łatwiej znaleźć rozwiązanie. Dziś o włosach.
Włosy, pomijając funkcję ochronną, są symbolem kobiecości. Jest w naszej kulturze tak, że jak kobieta ma długie włosy, to jest prawdziwą kobietą. Jak ma krótkie, to od razu opinie, że robi się na faceta. Łysa – albo po chemii albo z sekty. Facet z długimi włosami to szatanista (wiem, wiem, że to się inaczej pisze :P).

O tych łysych i łysiejących będzie dzisiejszy wpis.

Pierwszy raz zaczęłam łysieć przed rozpoczęciem pierwszej klasy w liceum. Tak po prostu. Mama modelowała mi włosy, bo zaczęły się robić… dziwne, więc wymagały czegoś więcej od przeczesania, i wtedy zauważyła, że w paru miejscach nie mam włosów. Mam łyse placki. Podłoga po rozczesaniu była pełna moich „kłaków”. Rodzice, jak to oni, wpadli w panikę. Wymyślili, że to od tego, że nie jadam warzyw, znaleźli 1000 powodów, przez które wypadają mi włosy. Zdiagnozowali anemię, bo przecież tak mało jadam. Postanowili to potwierdzić morfologią. Nim mnie zaciągnęli (siłą) na badanie, babcia (również siłą) zaprowadziła mnie do jakiejś średnio ogarniętej lekarki. Ta stwierdziła, że włosy tak mi się układają i przepisała (UWAGA! Siądźcie!) maść na trądzik do smarowania włosów. Mama się wkurzyła, zaciągnęła mnie do innej lekarki, która powiedziała, że nie zacznie mnie leczyć, jeśli krwi sobie nie zbadam. Zbadałam. Większość z Was może mi zazdrościć wyników. Pani doktor stwierdziła, że ona zdrowych leczyć nie umie, odesłała do Warszawy. Tam się dowiedziałam, że mam łysienie plackowate, które zdiagnozowałam sobie bez wydania 200 zł za dziesięciominutową wizytę. Pani doktor powiedziała, że nie wiem, czy wyzdrowieję i czym spowodowana jest choroba, bo nie jest Bogiem. Wyników badania włosa również nie objaśniła, bo przecież wszystko napisane (po łacinie i pismem poniżej mojego). W życiu nie widziałam mojej mamy tak zapłakanej i przerażonej jak po wyjściu z gabinetu.

Dyrektor Mamuni dostał od znajomych namiary na jakąś panią profesor w Katowicach. Po dwumiesięcznym czekaniu na prywatną pietnastominutową wizytę dostałam skierowanie na taką ilość badań, że przez parę dni bałam się koszulek z krótkim rękawek, bo oczyma wyobraźni widziałam, jak ktoś mi wbija igłę w żyłę. Po zrobieniu badań i zrobieniu powtórki paru badań, bo popsuła się aparatura i po zrobieniu kolejnych badań potwierdzających wyniki poprzednich BUM! Okazało się, że jednak mogliśmy znaleźć przyczynę. Prolaktyny miałam tyle, co kobieta w drugim trymestrze ciąży. Zaczęła się więc zabawa w poszukiwania przyczyny, lekarza i leków na uspokojenie. Dziwię się, że po tym wszystkim byłam jedyną prawie łysą osobą w rodzinie (nie wspomniałam wcześniej, że miałam 33% ubytku włosów, resztę zaś stanowiły pióra, których nie mogłam zgolić, bo stanowiły materiał do badań).

Trafiliśmy na wspaniałą lekarkę w Łodzi. Nie miała problemu z tym, żeby powiedzieć mi, że mogę być bezpłodna, mogę mieć guza przysadki, bo skoro w ciąży nie jestem, to skądś ta prolaktyna brać się musi. To był pierwszy lekarz, który traktował mnie poważnie, pozwalał zadawać mnóstwo pytań, w międzyczasie pytając o choroby przebyte przez dwa pokolenia wstecz. Dostałam skierowanie do Centrum Zdrowia Matki Polki, gdzie spędziłam 76 godzin z wenflonem w żyle. Przy zakładaniu darłam się tak, że Tatuń zasłabł i do dziś ma traumę. Po pobraniu mi dwudziestu siedmiu próbek krwi okazało się, że:

a) jestem dziwakiem, bo mam wyższe wyniki w nocy, a powinnam mieć w dzień. Cóż, dnie przesypiałam, w nocy czytałam i marzłam.

b)jestem dziwakiem, bo moja przysadka wariuje od stresu spowodowanego widokiem igły i produkuje za dużo prolaktyny.

Koniec końców – stwierdzono, że łysiałam prawdopodobnie ze stresu przed liceum, na które czekałam całe swoje życie. Włosy w większości miejsc odrosły, aż tu nagle… matura. Wypadły znowu. Trochę chciałam umrzeć, trochę zgolić, trochę kupić perukę. Sama nie wiem. Było chyba gorzej niż za pierwszym razem. Bo wtedy jeszcze miałam nadzieję, że jestem całkiem wyleczona. Nawrót boleśnie uświadomił, że nigdy nie będę całkiem zdrowa. Dziś włosy mam. Długie, nie daję ściąć. Nie są takie, jak przed chorobą. Są osłabione. Cackam się z nimi jak z jajkiem, mało komu pozwalam dotykać. Zawsze w momentach przełomowych boję się, że wypadną. Tak po prostu.

Nie śmiałabym nigdy porównywać się z osobami po chemii, ale one były jakoś przygotowane. Łysienie jest efektem ubocznym choroby, u mnie chorobę stanowi.

Niby to tylko włosy. Odrosną. Albo i nie. Przecież nie wypadły wszystkie. Ludzie chorują na białaczkę, biorą chemię, tracą wszystko. Ale włosy są jednak jakimś symbolem. Że jak kobieta je ma, to wygląda na zdrową, szczęśliwą. Jeśli spotkacie osobę, która straciła włosy, nigdy nie mówcie, że to tylko włosy. To to, co pozwala nam pokazać światu, że z nami wszystko dobrze.

51 przemyśleń na temat “Kiedy kobieta łysieje

  1. ~Magdalena

    Zgadzam si€ z Tobą, że włosy są symbolem w naszej kulturze uznaną za oczywistość bo przecież (prawie) każdy je ma. Mamy naturalną potrzebę bycia tacy, jak inni a obszary, w których chcemy się różnić wybieramy sami. Ty zosałaś pozbawiona wyboru posiadania krótkich czy długich włosów, one po prostu same wypadły. Moim zdaniem nie ma znaczenia, że inni też chorują albo mają jeszcze gorzej. Ty masz prawo przeżywać swoją sytuację i nie uważać jej za nieistotny drobiazg bo to tylko włosy. Jeśli wiesz, co powoduje problem z włosami/ stres moze sprobuj nauczyć się sobie z nim radzić zamiast poddawać się mu. Wiem z własnego doświadczenia, że wysiłek fizyczny bardzo dobrze rozładowuje napięcie, wystarcz codzienny spacer w szybkim tempie. Pozdrawiam

  2. ~iza

    Witaj,od 18lat choruje na to paskudztwo mam galerie peruk,całe szuflady różnych chustek.
    Byłam chyba u wszystkich lekarzy różnych specjalizacji jacy istnieją na świecie,przeszłam leczenie w Niemczech niestety wszystko bez efektu.
    Mam tylko jedno marzenie poczuć wiatr we włosach,ponarzekać na łupież czy mieć problem jak się uczesać-a zamiast tego chustka lub peruka .

    • ~kasia

      Hej …czuję dokladnie to samo….nie mam łysienia plackowatego, ale od urodzenia cierpię na chorobę genetyczną, mam tak słabe, kruche i rzadkie wlosy, ze wolałam je zgolić…:-/ Zakupiłam ostatnio perukę typu lace, ale nie do konca mi pasuje…generalnie, choruję od urodzenia, nie mam wlosów od urodzenia, ale tak naprawdę do tej pory nie potrafię sisę z tym pogodzić.
      Może chcialabyś się wymienić adresem e mail?
      Pozdrawiam

      • ~iza

        Bo z naszą chorobą ciężko nam się pogodzić-jesteśmy kobietami włosy dla nas to cała nasza kobiecość.
        Już zapomniałam jak wyglądałam sprzed choroby,zostały tylko nieliczne zdjęcia…
        Ja się nauczyłam żyć z tą chorobą,ale niestety ludzie którzy mnie otaczają patrzą na mnie jak na dziwologa że ciągle chustka na głowie,czasami czuję się jak trędowata niestety mam taką pracę że wygląd zewnętrzny jest bardzo ważny- więc do pracy peruka a potem chustka.
        Znam każdy „lek” który polecają w necie niestety przy naszej chorobie wszystkie te cudeńka są nieskuteczne,a osoby które piszą że coś im tam pomogło na łysienie plackowate znaczy tylko jedno ten ktoś nie był na to chory.
        Ja swego czasu dobre rezulaty miałam po terapii DCP,niestety dermatolodzy nie mają o niej pojęcia,w Warszawie jest lekarz który „zjadł zęby” na łysieniu -dr.Tomasz Wasyłyszyn szczerze polecam.

        • ~ila

          witam,ja męczyłam się z łysieniem plackowatym przez 14 lat stosowałam rożne maści leki tabletki i nic nie pomagało.czasami odrastały ale znów wypadały do czasu gdy znany lekarz polecił mi dr.Wasyłyszyn z Warszawy.leczenie nie trwało długo już po pierwszym miesiącu pojawiły się włosy na głowie a wcześniej byłam prawie łysa.Nie wyobrazacie sobie jaką poczułam wtedy radość,może to tylko włosy ale ile nieprzyjemności miałam z nimi związane ten ciągły stes i ci ludzie te gapie
          Dziś dr.twierdzi że jestem wyleczona i odpukać mam gęste zdrowe włosy ,ale wciąż się boje że ten koszmar powróci

        • Nie jest tak, że skoro lek komuś pomógł, to nie był chory. Ja jestem po dwóch terapiach Pantovigarem (zamawiałam z Niemiec) i u mnie zadziałało. Miałam szczęście i na ten moment nie mam objawów choroby (poza małym ogniskiem, które bez przeczesania jest niewidoczne), co nie znaczy, że nie byłam chora. Jestem chora i będę. Mam nadzieję, że objawy nie wrócą. Trzymam mocno kciuki, żeby Pani udało się znaleźć coś, co pomoże.
          Serdecznie pozdrawiam!

          • ~iza

            Witam,Pantovigar to nie terapia to zestaw witam.
            W Polsce można kupić jego odpowiednik H-Pantoten.
            Każdy kto choruje na łysienie plackowate wie że na tą chorobę nie ma skutecznego lekarstwa,to nie jest kaszel że poda się syrop i człowiek będzie zdrowy-
            Czasem można chorobę zatrzymać,można na chwile sprawić że włosy przestaną się sypać,ale niestety w każdej chwili może się to zmienić.

          • Mnie pani profesor z Katowic przedstawiła Pantovigar jako cudowny lek. Jeszcze zanim dostałam przesyłkę, dowiedziałam się, że to coś jak nasz Revalid, ale z jakimś składnikiem podanym od razu, a Revalid ma zmuszać organizm do jego wytwarzania. U mnie Pantovigar zadziałał. Może na zasadzie placebo, może brakowało mi tego składnika. Nie wiem. Ważne, że zadziałało 2 razy i placki prawie zniknęły. Każdy musi znaleźć coś dla siebie. Szukać i nie poddawać się.

    • ~Rafał

      witam. tez na to cierpię ale juz mi się kończy – jedynym ratunkiem jest wyrzucenie z siebie wszystkich stresów nagromadzonych w czasie pracy – trzeba sie umieć zrelaksować – ja się nauczyłem i zaczęło pomagać – miałem cały tył głowy łysy teraz mam już tylko jedną plamkę nad lewym uchem i widze że włosy odrastają – najpierw są przeźroczyste, następnie siwe a potem zabarwiają się na ciemny naturalny kolor – mogło mi do tego jeszcze picie witamin – cynku. a dodatkowo w internecie znalazłem maść na wspomaganie rozrostu cebulek włosowych i włosów – trwa to minimum 3 dni by mozna było coś zauwazyć – więc cierpliwość jest wskazana – zmarowałem tą maścią łyse plamy tylko wieczorem bo jest zielona i barwi głowe więc rano mycie włosów czeka – nazwa tej maści to: firma – Himalaya HERBALS – nzawa maści hair loss – mnie pomogło i jest mi dobrze z tym – najlepiej zamówić 3 tubki i codziennie smarować całe plamy wraz z włosami otaczającymi – i powtarzam – trzeba się umiec zrelaksować i nie przejmowac tym co ludzie powiedzą jak zobaczą to co jest na głowie – pozdrawiam i zycze powodzenia w walce z plackowatym łysieniem

      • Nie jest tak łatwo. Ja nie stresowałam się (przynajmniej za pierwszym razem) jakoś szczególnie. To był moment, na który czekałam. Widocznie mój organizm zareagował w ten sposób i… cóż, pozostaje mieć nadzieję, że nie wróci. Trzymam kciuki za Pana!

    • ~Betty

      to nie takie straszne mnie to tez dopadlo ale jest na to plyn moge podac mieszkam w canadzie nie wiem czy w Europie dostaniecie nazywa sie TARO CLOBERASOL 0.05 % POMAGA W STU PROCENTACH bierzcie terz vitamin B12 z kwasem foliowym I przebadajcie tarczyce I przysadke muzgowa mnie pomoglo sa tez zastrzyki jezeli plyn nie pomoze trafilam na dobrego dermatologa I naprawde pomaga wszystkim poszkodowanym wspolczuje

    • ~olka

      Jest nowa metoda leczenia łysienia płackowatego -ostrzykiwanie osoczem bogatopłytkowym, ponoć pomaga….próbował ktoś?

  3. ~ZX Fan

    Ja jestem facetem, powiem Ci szczerze że też cierpię na łysienie plackowate.W pewnym okresie wyciągałem włosy z głowy garściami.Dodatkowo zarost na twarzy też wyrastał plamami…Z każdym goleniem coraz to mniej go było.Pół głowy też miałem łysej,do tego na rękach i nogach też znikał mi porost…Zaczynałem panikowac,ale dowiedziałem się że od tego się nie umiera.Choroba może byc spowodowana stresem (jestem osobą dośc wesołą),albo jakimś zatruciem toksynami…Po pewnym czasie włosy na głowie odrosły,zarost na twarzy też(miejscami siwy),na rękach także.Na nogach niestety już nie.Nie przejmuję się tym,mam to głęboko gdzieś.Teraz od czasu do czasu miejscowo zanika mi zarost,ale po czasie znów odrasta…Proponuję Ci abyś się nie przejmowała…Przyzwyczaj się z tym życ i nie przejmuj się.Inni mają o wiele większe problemy…

  4. Też miałam z tym problem.Dobre kosmetyki nawet nie pomagały.
    I w końcu ktoś znalazł sposób aby zniknął u mnie ten problem.Znajomy polecił konsultanta który pomógł mi.
    Teraz mówią, że wyglądam młodziej, lepiej. I faktycznie świetnie się czuję. Tajemnica polega na tym, że Odżywiam się zdrowo ,
    jem owoce i warzywa, jem regularnie, zaczynam też od zdrowego śniadania co jest najważniejsze w tym wszystkim
    (zdrowesniadanie.info/gberes ; jestemwellness.eu)

  5. ~Ela

    Wiem o czym piszesz, pierwszy raz wypadły po egzaminach kończących szkołę 18 lat temu. Każdy większy stres to łyse placki na głowie. Wlosy obcięłam i udaję że nic się nie dzieje. Pozdrawiam serdecznie…

    • ~aska

      Kasiu ja też na łysienie androgenowe choruje. Bardzo pomógł mi Loxin 5 %(jest na recepte) plus saszetki Gelacet, oraz witamina B, szampon innowoxidyl, i tabletki bioteball. Trzeba to wszystko brać ponad 3 miesiące żeby coś skutkowało oraz Zero farbowania, dbanie o włoski. Po roku czasu mogę stwierdzić,że zakola odrosły ale….. jest jedno ale po Loxonie 5% którego wcierałam w skórę głowy codziennie wyrosło dużo włosów, ale też niestety na ciele:( czyli lekki wąsik, parę na brzuchu to są skutki uboczne tego leku, teraz biorę Loxon 2% bez recepty i jak na razie jest oki myślę,że zacznę mniej obrastać bo jest to uciążliwe. Proszę abyś poczytała trochę o Prostanolu w internecie, ja biorę go od tyg. zobaczymy jak to będzie. Teraz myję włosy szamponem z Babci Agafii bez SLS itp. oraz używam masek z tej serii, naprawdę Polecam. Pozdrawiam

      • Loxonu też używałam, ale u mnie wywoływał efekt odwrotny, bo ten lek może podrażniać skórę, powodując wypadanie włosów :|
        W tej chwili szaleję z szamponami Yves Rocher do włosów suchych/wypadających i na razie jest ok. Wcześniej myłam Dermeną.

        • ~aska

          No mi tez na początku po Loxonie leciały włosy musiały wypaść te martwe niby, ale teraz jest oki tylko najgorsze jest to,że trzeba cały czas tego używać:( A jak ten szampon z Deremy polecasz go?? A czytałaś o tym Prostanolu?Pozdrawiam

          • Mnie włosy odżywiła, ale kuracja szamponem była prowadzona równolegle z braniem leku, który zamówiłam z Niemiec. Dermena jest szamponem (podobno) leczniczym, więc nie powinna zaszkodzić.

  6. Nie umiera się od tego, nie płacze z bólu, a jednak przy takiej przypadłości można się „załamać” i żyć w strachu przed stresem, jakkolwiek to brzmi. Powodzenia i oby nie wróciło!

  7. ~aga

    zmagam się z tym samym problemem, tyle że od czasów zerówki… więc wiem, że włosy to nie tylko włosy… ale z drugiej strony życie mamy tylko jedno i nie można się ciągle zamartwiać :)) pozdrawiam

    • ~Ala2506

      witam,
      ja choruję od 11roku życia czyli już 13lat :( byłam wytykana palcami, szykanowana, wyśmiewana. musiałam ściąć się na zero bo był taki poziom zaawansowania. włosy wypadały nie tylko na głowie. rzęsy brwi między innymi również. z resztą przy długim stresie tez wypadają teraz. w gimnazjum nosiłam perukę. wstydziłam się tego, ale jednocześnie chciałam żeby wszyscy znali prawdę. większe wsparcie miałam u ciotki i babci niż u rodziców… przyczyna? a kto to wie? potem sama do tego doszłam i wręcz byłam tym szczęśliwa. tak jak autorka tekstu badania krwi idealne. nawet USG brzucha było robione. gdy wyszłam z liceum urwał sie kontakt z moimi prześladowcami…włosy powoli zaczęły odrastać, wzmacniać się. gdy się wyprowadziłam od rodziców do ciotki i babci włosy odrastały jeszcze szybciej(nie miałam łatwej sytuacji rodzinnej a to mi wcale nie pomagało), a gdy poznałam swojego chłopaka…BUM!!! w ciagu 2-3 miesięcy tak się włosy poprawiły. miały najlepszy wygląd od okresu przed chorobą. ale potem przyszły większe stresy przez pracę…włosy na nowo się przerzedziły . chłopak tylko liczył nowe placki. na szczęscie niedawno zmieniłam pracę i teraz powinnam się uspokoić.
      chłopak jest jedyną osobą która może dotykać moich włosów…ewentualnie ciotka. gdy próbowała tego mama zawsze odtrącałam jej rękę.
      nie każda mama wspiera swoje dziecko tak jak ono tego potrzebuje

  8. ~Andza

    Już kilka razy pisałam co jest najlepsze na wzmocnienie i wzrost włosów.
    Nie ma nic lepszego niż CEBULA. Wiem, bo przeżyłam to sama. Też zaczęłam łysieć. Własy wychodziły mi garściami. Wtedy moja mama poszperała w mądrych książkach mojego dziadka (był znachorem i uratował życie niejednemu człowiekowi, wyleczył nawet raka) i znalazła przepis. Trzeba zetrzeć na terce, na miazgę, dwie trzy cebule i wszystko (miąższ i sok) nałożyć na głowę i dobrze wetrzeć sok w skórę głowy. Założyć woreczek foliowy i nosić jak najdłużej się da. Nawet kilka godzin. Dwa razy w tygodniu przez dwa, trzy miesiące. Efekt niesamowity. Wszystkie włosy odrosły i są mocne. Fakt, że zapach jest nie za bardzo, ale po jakimś czasie znika. Ale coś za coś. Naprawdę polecam. Teraz nie mam problemów z wypadaniem włosów ale taką kurację stosuję raz na miesiąc lub dwa miesiące. Spróbujcie, przecież was nie zabije, a gwarantuję, że pomoże.

  9. ~miki

    zacząłem intensywnie uprawiać sport głównie bieganie 3 x w tygodniu po 40 minut udział np. w zawodach organizowanych w różnych miastach. Ponadto pływanie minimum raz w tygodniu. Stres to główna przyczyna tego typu łysienia i dlatego wyżej wymieniony sport jest dobry bo go rozładowuje. Odkąd zmieniłem swój trym życia łysienie plackowate ustąpiło. wcześniej stosowałem różne zioła i guzik pomagało., nie wspomnę o kasie wydanej na lekarzy.

  10. ~Czupakabra

    Czy w milionie badan zleconych przez ostatnia lekarke mialas tsh,ft3,ft4, przeciwciala atpo i atg oraz usg tarczycy?
    Hiperprolaktynemia jest typowa dla niedoczynnosci tarczycy i/lub Hashimoto.
    Lodyga wlosa potrzebuje takze dobrego poziomu witaminy D we krwi. Wiekszosc Polakow ma wyniki ponizej normy. Badanie jest drogie ale warto je zrobic.

  11. ~kaczor

    Witam,
    Ja też mam z tym problem od nastolatka do chwili obecnej (50 lat) co jakiś czas to paskudztwo powraca.
    Przeżyłem już wiele takich ataków i wiem po latach, ze żadne leki nie sa skuteczne to trzeba przeczekać. Niekiedy nawet kilka lat taki stan trwa. Współczuję wszytkim paniom oraz dziewczynom bo Wam jest trudniej. My faceci to ogolimy głowę i jakoś to jest. Chociaż jak pierwszy raz zaczeły mi włosy wypadać to miałem 13 lat no i wtedy raczej nie mogłem ogolić głowy bo w tamtych czasach tak nikt się nie nosił. Próbowałem zaczesywać łyse pola ale to nie wiele pomagało bo czy wiatr czy jakiś nagły ruch odkrywał te miejsca. Najgorzej było jak rówieśnicy to dostrzegli to potrafili być okrutni :(
    Na przestrzeni lat zawurzałym, że podłożem do takich zmian jest nasz system nerwowy i barak radzenia sobie ze stresem. W moim przypadku to były stany stresu wywołanego: wypadkiem, rozwodem a ostatnio śmiercią mojej mamy. Łącze się w bólu ze wszytkimi, których to dotyka i pozdrawiam.

  12. ~Agnika

    Witam.
    Ja mieszka’ w belgii ,Moj facet mial lysienie plackowate kilka lat temu,na glorie lyse placi,zatst miejscami placi.Poszlismy do dermatologen zadnych badan nic,tylko MAsc oczywiscie nic nie pomoglo.Poszlismy do lekarza przepisal jakies zstrzyki ,malo przyjemne bo klucia kilka miejsc w glowe i w buzie,policzki.2 wizyty.miejsca pokryly sie wloskami i jest ok.lekarz powiedzial na tle stresowym.od 4 lat jest wszystko ok.plackow nie ma.

  13. ~madamepologne

    Łysienia plackowatego się nie wyleczy, trzeba się z tym pogodzić i koniec. Żadna dieta, witaminki i preparaty nie pomogą. Lekarze nie wiedzą skąd się ta choroba bierze, jedyne co wiedzą to, że ma podłoże psychiczne- stres. Po latach smarowania, masowania, kłucia, pobudzania i nie wiadomo czego jeszcze wygoliłam 1/3 głowy, planuję zrobić w tym miejscu tatuaż, a postronni myślą, że tak ma być :D

    krainawinemplynaca.blogspot.fr

  14. ~Axis

    Witaj, A mogłabym wiedzieć jak nazywał się ten lekarz do którego trafiłaś w Łodzi? Chodź ja mam tylko i aż „prześwity” doskonale wiem co czujesz. Trzymaj się. Pozdrawiam :)

  15. Mam lysego meza :) ani mi ani jemu to nie orzeszkadza. Ale u mezczyzn to jakos bsdziej znosnym sie zdaje. Kolezanka moja zaczela sie odchudzac dosc intensywnie i zaczela lysiec, stwierdzila ze woli pare kili wiecej wazyc niz nie miec wlosow. Racja.
    Ciekawy blog :) pozdrawiam cieplo :)

    • Nie wiem, mój T. na to zachorował (ale się dobraliśmy! :P), ale u niego minęło bardzo szybko. Zniósł ciężko, choć może było mu łatwiej, bo byłam chodzącą encyklopedią dotyczącą tej choroby. I akceptowałam to, że łysieje (choć nie było to duuuużo, dużo mniej widoczne).
      Za komplement dziękuję i również pozdrawiam :)

      • ~dziewczyna

        Mój ukochany chłopak jest chory na łysienie plackowate, najcięższą odmianę, nie ma włosów na głowie, nogach, nie ma brwi ani rzęs. Nauczył się z tym żyć, wszędzie gdzie tylko się pojawi jest duszą towarzystwa, nie zwraca uwagi na głupie komentarze i docinki w swoją stronę (mogłoby się wydawać że dorośli ludzie wykażą się jakąś dojrzałością a jednak z tym jest różnie), a nawet zdarza się, że on nie zważa na komentarze, ja je usłyszę i zaczynam się wściekać na głupotę ludzką i bronię go jak lwica chociaż w zasadzie nie ma takiej potrzeby xd
        pozdrawiam :)

        • Ja na szczęście problemów z docinkami nie miałam. W szkole ktoś raz zapytał, czemu mam takie dziwne włosy. Odpowiedziałam, nie było problemu. Większy problem miałam z polonistką, która robiła mi problemy o nieobecności spowodowane wizytami u lekarzy, w szpitalu. Uważam, że ona jest winna nawrotowi choroby, bo naprawdę robiła wszystko, żeby mi pokazać, że jestem nic niewarta, ale to inna historia.

          Również serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki za Pani Chłopaka :)

  16. ~monka

    Słyszałam o tym – podobno z powodu stresu jest to łysienie. Współczuję, ale trzymaj się w końcu musi się znaleźć kiedyś lekarstwo.

  17. ~TS

    Ja mam lysienie plackowate od około 30 lat ! Wtedy już mówili , ze to na tle nerwowym. I to racja . Jak nie mam stresow to nie lysieje. Od 30 lat mam poldlugie wlosy i ta sama fryzure. Wkurza mnie to , ale mam czym zakryc lysiny jeśli się pojawia. Wlosow jest o polowe mniej , ale bozia mnie na szczęście nimi obdarzyla. Zaakceptowalam siebie i choroba jakby zanikla >……..

  18. ~Marzena

    Witam serdecznie. Powiem szczerze , że ucieszyłam się czytając treść oraz komentarze. Dlaczego?? Nawet nie wiecie jak jesteście mi bliscy. Moja córeczka która w tej chwili w sierpniu skończy 9 lat, zachorowała na łysienie plackowate odmianę totalis 27,07,2013 roku, miała niecałe 7 lat. Ta data zostanie mi do końca życia w głowie. Pierwsze dni to koszmar, pobyt w szpitalu i ogromny , ogromny strach . Zanim poznaliśmy ostateczną diagnozę różne myśli chodziły mi po głowie. Kuracja jaka zastosowali lekarze penicyliną prokainową niewiele dała, niby reakcja była ale mizerna. Wcierki z też spowodowały reakcję ,ale na krótko. te działania dają efekty przy typowym łysieniu plackowatym, ale nie przy uzłośliwionej jego odmianie. Ale najgorsze było odpowiadanie na pytania mojej córci: dlaczego tak się dzieje? kiedy odrosną? Jesteśmy pod opieką najlepszego dermatologa jakiego znalazłam w Łodzi, ufam mu, robi co tylko może choć nie ukrywał , że leku na to jeszcze nie ma,trzeba być cierpliwym i wierzyć. Córka brała witaminę D oraz chodziliśmy na lampy puva. Odrosły jej trochę brwi, maleńkie króciutkie rzęski i włoski na głowie jak u noworodka ale rzadsze o cieńsze 3-4 mm. Wyniki mojej córki są b.dobre, wykluczono wole hashimoto jak i wiele innych schorzeń. Wyniki tarczycy tsh są b.różne raz jest ok raz podwyższone.Przez jakiś czas brała hormony ale już ma ich nie brać. Jestem dobrej myśli choć wiem, że różnie może być. Są takie dni, właściwie noce, że płaczę dlaczego ona a nie ja. Wiem jak jej ciężko, również w szkole pomimo noszenia peruczki. Zdarzały się nieprzyjemne incydenty, walczyłam z tym jak mogłam. Chodzę z małą do psychologa , nabrała wiary w siebie. Najlepiej czuła się w szpitalu widząc dzieci z takim samym schorzeniem, tam nie była łysolem odmieńcem, dziwadłem. Tak kochani takie rzeczy słyszała moja córka od dzieci w szkole. Ale nie podała się,ma też przyjaciół którzy jej bronią i jestem wdzięczna ich rodzicom za mądre wychowanie. Ok rozpisałam się, ale trochę zrzuciłam ciężar . Pozdrawiam wszystkich. Jesli ktoś z Wam mieszka w Łodzi napiszcie proszę.

  19. ~milanka

    Witam serdecznie
    W wieku 4 lat przeszłam łysienie plackowate, spowodowane stresem związanym z metodami wychowawczymi pewnej przedszkolanki. Miałam 3 wielkie łyse placki. Wyleczył mnie całkowicie (dziś mam 32 lata i nigdy nie miałam nawrotów) nie żyjący już dermatolog Zenon Rutkowski z Zielonej Góry. Stosował on (chyba autorską) metodę leczenia, polegającą na nacieraniu miejsc chorobowych ciekłym, zmrożonym azotem. Po zabiegach (chyba było ich klika) na skórze tworzył się gruby strup, a po jego odpadnięciu włosy odrosły. Może komuś pomoże ta informacja, może w necie coś by się znalazło na temat tej metody. Ja niestety tylko tyle wiem od mamy i z tego co pamiętam.
    Pozdrawiam

  20. ~Daria

    Witam serdecznie! Kilka lat temu też miałam ten problem. Wszystko przez silny i długotrwały stres. Pomogła mi terapia u bioenergoterapeutki i kuracja ziołami m.in. o. Klimuszki. Brałam też różne suplementy typu- korzeń lapacho, krzem w postaci galaretki, korzeń arktyczny, pokrzywa, skrzyp. Wiem, że jedzenie kaszy jaglanej i galaretek, które mają kolagen może wspomagać zdrowienie włosów. Mój problem zniknął, ale nie wiem czy nie wróci. Włosy znowu mam słabsze, a tych mieszanek ziołowych zapobiegawczo pić nie mogę bo jestem w ciąży. Pozostają mi więc tylko metody relaksujące muzyką, medytacją….i picie pokrzywy bo w ciąży mogę :) I Tobie też polecam naturalne metody leczenia, bo cóż mogę dodać…każda chemia w postaci leków dermatologicznych czy innych czy śmieciowego jedzenia osłabia organizm i stąd niedomagania, choroby. O stresie nie wspomnę, bo to pierwsze źródło choroby. A więc odpowiednia dieta, relaks ..i głowa do góry!
    Powodzenia!

  21. ~joanna

    Witam!!!!
    Niestety mam też ten sam problem.Mam zdiagnozowano chorobę hashimoto. Nienawidzę myć głowy i patrzeć się na swoje włosy są okropne. W moim przypadku nawet sciecie nic nie da. Jestem załamana tak samo jak każda kobieta, która traci włosy. Mam dużo objawów tej choroby, wypadanie włosów jest jedynym z nich.Biorę tyrksyne na przysadka mózgowe, Wit b12 co miesiąc, kwas foliowy, żelazo, hormony ( za mało prolaktyny) . Czuje się źle, nie chce mi się nic. Są dni, gdzie robie obiad, bo musze ( mam dwoje dzieci) jestem bez życia.
    Bardzo dobrze, że ktoś porusza takie tematy,ponieważ można się wymienić informacjami, podpowiedział. Pozdrawiam

  22. ~Gosia

    Witam ! Jestem matką 10 letniego chłopca . Trzy lata temu syn bardzo przeżywał pójście do szkoły. Zaczęło się od małej plamki na potylicy . Więc lekarz i preparaty nakładane na głowę nic nie pomagało . Badań tysiące . Placków zaczęło pojawiać się coraz więcej ,zaczęły się rozrastać. Moja pani doktor stwierdziła ,że nic więcej zrobić nie jest w stanie, a moje dziecko 7lat i prawie łyse. Z centymetrowym pasemkiem włosów na grzywce. Decyzja :Klinika w Łodzi lub w Bydgoszczy. Pojechałam do Łodzi .Kolejne badania , wszystkie wyniki w normie, ASO (poziom bakterii w organizmie) podwyższone – norma do 200 a wynik 495. Zaczęły wypadać brwi. Kuracja co pół roku penicyliną prokainową -domięśniowo. Rano na głowę pilokarpina po południu cignolina . Włosy odrosły, brwi także ( smarowane protopikiem), są grube i gęste, ale czasami pojawiają się jakieś placki łyse wielkości odcisku palca . Wtedy kierunek Łódź Dr Iwanicka- Szaniawska, Profesor Kaszuba i penicylina w tyłek oraz pilokarpina i cignolina . Diagnoza Łysienie plackowate na tle nerwowym. Pozdrawiam w wszystkich walczących z chorobą

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>